12:24 | 31 stycznia 2018
Uroda

Zimowe, długie wieczory ciągną się bez końca. Nie ukrywam, że z przyjemnością zamieniłabym je już na te ciepłe, wiosenne. Staram się jednak wykorzystać obecny czas, jak tylko mogę najlepiej, na te przyjemności, na które w ciepłym okresie mam zdecydowanie mniej czasu.

Bez względu jednak na porę roku w mojej codziennej, wieczornej pielęgnacji, znajduje się kilka punktów, które wpisane są na stałe.

Po pierwsze, gdy tylko wracam do domu, skończę pracę w terenie, to modne ciuchy zamieniam na wygodny strój. Zimą jest to oczywiście ciepły i przyjemny dres. Ten ze zdjęcia to mój ulubieniec od Stone Skirts. Zawsze mogę go wykorzystać również na ekspresowy spacer
z psem czy weekend za miastem.

Ogromną wagę przywiązuje do demakijażu twarzy i oczu. Nie ma opcji, abym pozostawiła chociaż gram makijażu na skórze. Tak właściwie, zmywanie makijażu to podstawa pielęgnacji skóry. Pamiętajcie o tym zawsze i nigdy nie kładźcie się w nim spać.

W demakijażu oczu świetnie sprawdza się dwufazowa formuła pielęgnującego płynu Nivea. Z jednej strony efektywnie usuwa nawet najbardziej wodoodporny, trwały makijaż oczu, a z drugiej jest niezwykle delikatna i aksamitna. Ponieważ zawiera olejek, zmywa tusz bez konieczności pocierania powiek czy wyrywania rzęs i podrażniania oczu.  Po użyciu pozostawia po sobie delikatny film, dzięki czemu powieki oraz skóra pod oczami są delikatnie nawilżone i miękkie. Do zmywania makijażu, zamiast klasycznych płatków, używam bawełnianych ręczników kosmetycznych Tami wykonanych w 100% z bawełny. Jeden ręcznik wystarczy nam na wykonanie całej toalety twarzy. Możemy go spłukiwać pod wodą, bo jest naprawdę wytrzymały. Świetnie nadaje się również do ścierania maseczek.

Olej kokosowy w połączeniu z sodą pełni rolę super peelingu. Takie połączenie stosuję raz
w tygodniu – pięknie rozjaśnia skórę, napina ją i nawilża.  Olej kokosowy stosuję również do olejowania włosów i kiedy wiem, że rano będę myła głowę, to obowiązkowo nakładam olej kokosowy, który jest moim faworytem. To moje ostatnie odkrycie i wiem, że na stałe zagości
w pielęgnacji. Warto to robić przynajmniej raz w tygodniu, jeśli włosy myjecie każdego dnia – tak, jak ja.

Teraz pora na prawdziwy relaks, a więc dobrą książkę. Ostatnia, którą przeczytałam
i chciałabym Wam polecić, to „Projekt Miłość” Karoliny Krauze. Denerwuje cię płytkie podejście do miłości? W czasach pokolenia Ikea, korporacyjnych układów, braku hamulców
w kontaktach damsko-męskich nie czujesz się dobrze? To zdanie powinno Cię przekonać 🙂

7 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *