19:07 | 30 stycznia 2016
Lifestyle

Są takie miejsca do których moglibyśmy wracać bardzo często i dla mnie takim miejscem stała się Charlotte, piekarnio-kawiarnia, w której śniadanie zjesz nawet o północy, a rankiem napijesz się pysznego wina. Gdybym tylko mieszkała bliżej z pewnością byłabym bardzo częstym gościem. 

Moją uwagę już na wejściu przykuł wielki, drewniany, „integracyjny stół”, przy którym siedzieli różni ludzie, zatopieni w czytaniu porannej prasy, lekturze czy laptopie. Obowiązkowo zamówiłam słynne śniadanie Charlotte, czyli koszyk z pieczywem, crossantami obowiązkowo kawa oraz słoik z konfitura malinową oraz czekoladą. Było pysznie. Będąc w Charlotte pamiętajcie, że to śniadanie to ten punkt programu, którego nie możecie przegapić.

Oczywiście nie wyszłam z pustymi rękami, wzięłam ze sobą zapas malinowej konfitury, rogaliki, pyszne pieczywo oraz makaroniki do domu.

IMG_7493

IMG_7434

IMG_7433

IMG_7482

IMG_7452

IMG_7496

IMG_7503

IMG_7486

IMG_7499

IMG_7463

 

Mogą Ci się jeszcze spodobać

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *